Mamy kwiecień!

Zaczynając od początku. Moim celem na najbliższe miesiące jest tchnąć w tego bloga życie. Ciągle tylko szukałam wymówek, dlaczego tego nie robić. Zostałam natchniona przez piękną Panią Ulanicką. Do tego, żeby działać. Dzielić się z Wami moją pracą, pasjami, zainteresowaniami i inspiracjami. Nareszcie przekonałam się do tego. Właśnie jestem w trakcie pisania nowego powitalnego wpisu w temacie mierzenia się z samą  sobą i  wątpliwościami. Aleeeee… wszystko w swoim czasie.

Krótkie podsumowanie marca

Pierwszy weekend marca spędziłam na świętowaniu miłości Natalii i Łukasza. Pochmurny dzień, przyroda nieśmiało budzi się do życia. A ich miłość sprawiła, że serce napełniła się nadzieją i radością. Zapatrzeni w siebie, piękni i zakochani. Tyle w temacie. Zdjęcia z tej uroczystości pojawią się na blogu www.rozweselona.pl.

Tydzień później robiłam zdjęcia na SUPER inspirującym spotkaniu organizowanym przez Anetę Wątor — Kobieta w Biznesie. Spotkanie tylu przedsiębiorczych kobiet w jednym miejscu to musi być petarda. Otwartość uczestniczek, zrozumienie i wzajemne wsparcie były bardzo budujące. Byłam tam „tylko” od robienia zdjęć, a wracałam stamtąd jak na skrzydłach. Ta energia jest zaraźliwa! Dlatego, jeśli szukacie kogoś, kto doda Wam skrzydeł polecam tę kobietę. Aneta robi świetną robotę!

A późnej coś, na co czekałam całe dotychczasowe życie. KONCERT. FLORENCE. AND. THE. MACHINE. Wydarzenie, którego nie jestem w stanie opisać słowami. Kto był to wie o czym mówię. Tam się dzieje MAGIA. Florence potrafi wzbudzać takie emocje na scenie, że nie jesteś w stanie oprzeć się tym czarom. Kto nigdy nie był, a lubi to jej słuchać. To POLECAM! A ten marcowy koncert to było mistrzostwo świata. Coś, czego nie zapomina się NIGDY. <3  Do teraz mam ciary!

Na spotkaniu Kobiet w Biznesie poznałam Alicję — właścicielkę salonu kosmetycznego Beauty Bar Lonuge na ulicy Ślusarskiej w Krakowie. Podeszłam do niej zainteresowana tym gdzie jest salon, bo mieszkam w tej okolicy, a nigdy nie słyszałam o tym salonie. Porozmawiałyśmy chwilę i okazało się, że potrzebują zdjęć swojego salonu. Także kolejną sobotę pracowałam razem z nimi. Jak tylko weszłam do salonu byłam pod wrażeniem jak dziewczyny dbają o klienta i wystój salonu. Naprawdę top level. <3 Jeszcze nie mogę podzielić się gotowymi zdjęciami, ale trochę backstejdżów się znajdzie. 

Pod koniec miesiąca udało nam się stworzyć sesję dla Bartosza Raś – Coacha i Trenera Mentalnego. Pracuje on między innymi ze sportowcami. Toteż postawiliśmy na sesję w Fitness Klubie — Saturn Fitness. Postindustrialny klimat tego miejsca idealne pasował do Bartosza i jego wizji na tą sesję. Pracę nad tymi zdjęciami zaczynam w tym tygodniu. Ale tylko się pochwalę, że zdjęcia tak przypadły Bartkowi do gustu, że zamiast 15 wybrał wybrał ich 27. I wcale mu się nie dziwię, bo to były trudne wybory 😀 

Na koniec TAPETA

Wybierz wersje dla siebie i podziel się z kimś, komu się taka tapeta się spodoba. 

Pobierz tapetę kalendarz:

Pobierz tapetę inspirację: 

Podsumowując podsumowanie.

Marzec obfitował w spotkania z inspirującymi ludźmi, ale to zawsze wiąże się z wyzwaniami. Przed każdą sesją walczę z tym, żeby się nie stresować. Nerwowo wszystko sprawdzam, pakuję, obmyślam wszystko, co może pójść nie tak. Jestem przygotowana na każdą ewentualność przez to. Zapasowy aparat, zapasowa lampa, milion zapasowych baterii i kart. Zabieram ze sobą taśmy, agrafki, sznurki. WSZYSTKO, co może się przydać. Niestety na ostatnią sesję w fitness klubie nie zabrałam ze sobą przedłużki. 😀 Nie działał najbliższy kontakt, a taki działający był na drugim końcu sali. Dlatego musiałam improwizować! Popytałam i pozbierałam wszystkie możliwe przedłużki w klubie. Połączyłam je ze sobą… i voila! A ja mam nauczkę i świadomość, że dobrze jest mieć ją ze sobą na sesji.

A jak Tobie minął marzec? Masz z tego miesiąca jakieś nauczki na przyszłość? Koniecznie podziel się nimi!

 

Ściskam,